Historia


Z wizytą u Tatarów na Białorusi

W trakcie tegorocznej wędrówki po Kresach, która przebiegała (w uproszczeniu) między Odessą na Ukrainie, a Rygą na Łotwie, przebywałem wraz z żoną Ewą i synem Adamem na Białorusi, gdzie dotarliśmy w słoneczny lipcowy poranek do miejscowości Iwie. Miasteczko znajduje się na terenie dawnego powiatu oszmiańskiego, obecnie zaś w obwodzie grodzieńskim, w odległości ok. 33 km. na wschód od Lidy. To dawna własność Kiszków, Słuszków, Hlebowiczów, Ogińskich i Tyzenhauzów, w II połowie XIX w. stanowiąca dobra hr. Elfrydy Zamoyskiej.

Dzisiaj liczy prawie dziewięć tysięcy mieszkańców. Zaledwie kilka kilometrów na południe od miasteczka meandruje przepiękny błękitny Niemen.

W Iwiu jest co zwiedzać, znajduje się tu barokowy kościół katolicki pw. św. św. Piotra i Pawła, przy którym wybudowano klasztor, gdzie do XIX w. działała szkoła retoryki, cerkiew oraz dawna synagoga, jedna z trzech, usytuowana w centrum miasta (obecnie w remoncie). Żydzi posiadali niegdyś również swoją szkołę hebrajską. Nie sposób nie wymienić zboru ariańskiego, będącego znaczącym centrum tego ruchu, gdzie odbyło się kilka synodów. W 1585 roku założono nawet znaną szkołę ariańską.

Wymienione obiekty sakralne świadczą o mozaice religijno-narodowościowej, jaka w ciągu setek lat ukształtowała się na tym terenie. Można śmiało twierdzić, że Iwie były typowym kresowym miasteczkiem. Jednak to nie owe zabytki zachęciły nas do wizyty w Iwiu, gdyż naszym celem był tutejszy meczet. Miasteczko przecież od XVI wieku stanowiło jedno z najważniejszych ośrodków osadnictwa Tatarów w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Sprowadził ich ponoć na te tereny już Wielki Książę Litewski Witold, nadał różne przywileje i ziemię w zamian za służbę pod swymi rozkazami. W 1567 r. Tatarzy stanowili 4,3 %, a w 1634 r. - 6.4% tamtejszej społeczności. W XVII wieku została dla nich wyznaczona dzielnica, znajdująca się na przedmieściu miasteczka, nazywana Murawszczyzną.

Nie byliśmy pewni, czy uda nam się zobaczyć to, co zaplanowaliśmy. U mieszkańców zasięgnęliśmy języka, gdzie należy się udać, aby zwiedzić meczet. Zaopiekowali się nami dwaj życzliwi gospodarze obiektu. Jednym z nich był Jakub Radkiewicz. To nazwisko pojawia się zresztą w starych opracowaniach opisujących rodziny tatarskie zamieszkujące okolice Iwia, wraz z Bielakami, Eljaszewiczami, Raszypowiczami czy Szabanowiczami. Dziadek J. Radkiewicza służył w Wojsku Polskim II Rzeczpospolitej. Od naszych rozmówców dowiedzieliśmy się, jak wygląda życie religijne w Iwiu. Pobyt w meczecie, z atrakcją w postaci wejścia na minaret, okazał się bardzo wartościową lekcją dla Adama, ucznia gimnazjum, choć nie ukrywam, że dla żony i dla mnie również.

Tatarzy tam mieszkający zajmowali się niegdyś ogrodnictwem oraz garbarstwem. Zresztą i dzisiaj ich domeną jest uprawa pomidorów czy ogórków. Aktualnie w Iwiu znajduje się najliczniejsze skupisko Tatarów na Białorusi i jedyny czynny drewniany meczet, wzniesiony w 1884 roku, do którego w roku 1922 dobudowano minaret. Środki na jego budowę pochodziły ze składek emigrantów zamieszkałych w USA. Na ścianie meczetu dostrzegliśmy inskrypcję w języku polskim: Fundatorce meczetu Jaśnie Wielmożnej hrabinie Elfrydzie Augustowej Zamoyskiej Tatarzy Parafii Murafszczyzna w podzięce kładą. 20 VII 1934 r.

W niedalekiej odległości od meczetu znajduje się mizar, tatarski cmentarz, na którym są nagrobki z XIX i XX wieku. Starsze zachowały pisownię arabską, na nowszych widnieją napisy cyrylicą. Mogiły zwrócone są głową w kierunku południowym, mając na przeciwległych końcach dwa kamienie, jeden większy, drugi mniejszy (w nogach). Wciąż dokonywane są tu pochówki.

Ta interesująca wizyta wywoła w nas wspomnienie znanej powszechnie literatury, w tym twórczości Henryka Sienkiewicza, piszącego w „Potopie”: Na ten znak wszystkie buńczuki poczęły się kołysać, huknęły trąby i krzywuły zawrzały tatarskie piszczałki, zadźwięczały litaury, sześć tysięcy szabel rozbłysło w powietrzu i sześć tysięcy gardzieli krzyknęło: Jezus Maria! Ałła-hu-Ałła! Za czym chorągiew za chorągwią wynurzała się rysią zza wzniesienia. Tak bywało w naszej historii, nie raz, nie dwa wspólnie walczyliśmy ramię w ramię przeciwko wrogowi.

Meczet w Iwiu nie był jedynym, jaki odwiedziliśmy na Białorusi. Jeżeli ktoś będzie wędrował śladami naszego wieszcza Adama Mickiewicza i zawita do Nowogródka, niech poświęci choć chwilę czasu na zwiedzenie tamtejszego meczetu. Drewniana budowla wzniesiona została w 1855 roku, dach zwieńczono wieżyczką - minaretem z kopułą, a na szczycie umieszczono półksiężyc. Na lewo od wejścia do świątyni rośnie dorodna lipa. W okresie władzy sowieckiej mieściło się tu przedszkole, obecnie pozostaje on w rękach nielicznej grupy Tatarów nowogródzkich, którzy posiadali tu swój meczet już przed 1600 rokiem.

Prof. Benedykt Dybowski, urodzony na Kresach w Adamarynie, w powiecie Mińskim, który przyjaźnił się z Tatarami, tak ich scharakteryzował: ludzie wysokiej uczciwości, brzydzący się kłamstwem i obłudą, szczerzy, otwarci, stali w przyjaźni, uczynni i ofiarni. Trudno się z tą opinią nie zgodzić.

Wszystkich chętnych, którzy planują pobyt na Białorusi, zachęcam do spotkania z mieszkającymi tam Tatarami, do odwiedzenia tatarskich meczetów oraz mizarów, bowiem na pewno nie będzie to czas stracony.

Ryszard Sławczyński

Wrocław, 24 września 2008 r.

AliusMedia.pl